{"remix_data":[],"remix_entry_point":"challenges","source_tags":[],"origin":"unknown","total_draw_time":0,"total_draw_actions":0,"layers_used":0,"brushes_used":0,"photos_added":0,"total_editor_actions":{},"tools_used":{},"is_sticker":false,"edited_since_last_sticker_save":false,"containsFTESticker":false}

W 1920 roku w Nowym Jorku postanowiono o podziale polskiego miasta – Cieszyna – pomiędzy Polską i Czechosłowacją na skutek czego powstało drugie miasto Český Těšín. Jak żyje się w mieście w dwóch państwach?

Aby bliżej poznać codzienność mieszkańców tego regionu, porozmawialiśmy z absolwentką polskiej szkoły podstawowej w Czechach – Amelią Kukuczką, która mieszka po polskiej stronie Zaolzia. Jak sama mówi przekracza granicę niemal codziennie i nie jest to dla niej niczym niezwykłym, często nawet nie zauważa samego momentu jej przekroczenia. “Chce mi się śmiać, jak widzę turystów, robiących sobie zdjęcie stojąc jedną nogą w Polsce drugą w Czechach” – dodaje.

W większości (przypadków) życie po obu stronach Olzy (rzeki granicznej) wygląda niemal tak samo, jednakże można zauważyć pewne różnice, które powodują, że część naszych rodaków negatywnie ocenia czeskich sąsiadów. Duże kontrowersje wzbudza kierowanie autami przez Czechów. W ich państwie  nie ma obowiązku ustąpienia pierwszeństwa pieszemu, co sprawia, że piesi z Polski czują się mniej pewnie. Jednakże większy problem jest po polskiej stronie, gdzie Czesi nieprzyzwyczajeni do tego obowiązku nie zatrzymują się na pasach, co doprowadza do wielu niebezpiecznych sytuacji, w których nietrudno o kolizję.

Robienie zakupów to kolejny aspekt życia, nad którym warto się pochylić, analizując życie Polaków i Czechów mieszkających nad Olzą. Dla niektórych naszych rodaków zaletą jest to, że po drugiej stronie granicy nie obowiązuje zakaz handlu w niedzielę i można bez żadnego problemu kupić brakujący produkt. Trzeba natomiast brać pod uwagę, że w Czechach ceny są trochę wyższe Fakt, że w Polsce jest taniej, często doprowadza do sytuacji, iż zagraniczni mieszkańcy przyjeżdżają do Polski właśnie na zakupy, o czym mówi Amelia: “Jak widzisz, że oni mają pełne koszyki, kilkanaście sztuk jednej rzeczy tego samego rodzaju, to właśnie często właśnie oni (Czesi) to do Czech ze sklepów polskich kupują. Ja pamiętam, że jak byliśmy raz w sklepie, pani miała dwa kosze, takie całkiem pełne.”

Trzeba natomiast zaznaczyć, że z takiej lokalizacji miasta nie wynikają wyłącznie niesnaski, wręcz przeciwnie, o czym mówi nasza rozmówczyni. “Większość moich znajomych jest z Czech. Mam też jednego kolegę, który jest Polakiem, ale mieszka po czeskiej stronie”. Jak wspomnieliśmy na początku, na swój sposób to nadal jest jedno miasto, więc wielu Polaków ma znajomych w Czechach, problemu też nie stanowi praca za granicą, gdzie zarobki są większe, a rąk do pracy także brakuje. cieszyniacy często przekraczają granice, przynajmniej obecnie, bo były czas, gdzie było to niemal niemożliwe… jedno miasto zostało podzielone.

Rok 2020. Początek pandemii Covid-19. Granice państw zostały zamknięte. I co cieszyniacy mieli zrobić? Prace, szkoły, rodziny, znajomi po drugiej stronie granicy. Na mostach, które do tej pory było łatwiej przekroczyć niż ulice, stanęła straż graniczna, wojsko i policja. “Czułam się niekomfortowo, bo nie mogłam się spotkać z przyjaciółkami, kolegami, wyjść z nimi gdziekolwiek. Po prostu musiałeś jak już zadzwonić.” W późniejszym czasie przejście przez granicę zostało uregulowane pod kątem osób, które pracują lub uczą się za granicą. “Później zrobili mniejsze obostrzenia. Wtedy musieliśmy wypełniać dokumenty, które pozwalały nam przejść przez granicę i to używałyśmy tylko ja i mama.” Lecz poza osobami, które tam pracowały i się uczyły, przejście bez kwarantanny było niemal niemożliwe. Ograniczyło to też przygraniczny handel, gdyż na cieszyńskich targowiskach dużą część kupców stanowili Czesi. Stoiska także były pod nich przystosowane, w wielu miejscach ceny  podano w koronach (czeska waluta) i w złotówkach, a gdzieniegdzie tylko po czesku. Zdarza się też, po zadaniu pytania o cenę po polsku w odpowiedzi się słyszy “W koronach czy złotówkach”, gdyż gdy bardziej się opłacało płacić w koronach, to niektórzy Polacy także tej waluty. Ale Covid wszystko zatrzymał. Nic więc dziwnego, że gdy ogłoszono otwarcie granic o północy danego dnia, to o godzinie  dwudziestej trzeciej  ludzie ustawili się przed nimi, aby świętować, a przed samą północą niczym w sylwestra można było usłyszeć odliczanie od dziesięciu i na koniec radosne okrzyki w stronę pograniczników, aby opuścili oni most.

Warto dodać, że przyjaźń polsko-czeska nie jest tylko pomiędzy mieszkańcami, ale także pomiędzy urzędami obu miast. Przeprowadzanych jest wiele wspólnych działań i inwestycji m.in, wspólne pokazy noworoczne, wybudowanie Transgranicznego Centrum Informacji Turystycznej, utworzenie SportParku, Open Air Museum, czy też wspólne dni obu miast – Święto Trzech Braci. Jedność poza inwestycjami można zauważyć w różnych inicjatywach. Od wielu lat jest organizowany duży Bieg Fortuna, którego trasa biegnie po obu stronach granicy, czy też jeden z wielu Parkrunów (bezpłatnych biegów organizowanych co sobotę o godzinie 9 w wielu lokalizacjach na całym świecie), ale jako jedyny także prowadzi on przez 2 kraje.

 Cieszy również fakt, że komunikacja między Polakami a Czechami nie stanowi większego problemu: “Czesi też się starają po polsku mówić w Polsce np. spytać o drogę”, nawet po czeskiej stronie nasi rodacy często dojdą do porozumienia po polsku. “My ze znajomymi mówimy we wszystkich językach, które już znamy trochę po naszemu (w domyśle: cieszyńsku), trochę po śląsku, trochę po prostu po czesku, trochę po polsku”.

Co ciekawe, dość spora różnica jest pomiędzy polską szkołą w Polsce, a polską szkołą w Czechach. “Wszystko mieliśmy 4 razy w tygodniu oprócz WF-u, plastyki, informatyki i muzyki.” W Czechach szkoły podstawowe są dziewięcioletnie, a odpowiednikiem szkół średnich są 4-letnie gimnazja. Z różnicy długości nauki w szkołach podstawowych wynika problem, iż osoby, które chcą uczęszczać do polskiego liceum, a wcześniej kończą dziewięcioletnią podstawówkę, są rok “do tyłu” w stosunku do uczniów z polskich ośmioletnich szkół, natomiast nie piszą oni egzaminów ósmoklasisty.

Na koniec zapytaliśmy naszą rozmówczynię, czy gdyby miała możliwość zamienić się miejscem zamieszkania z osobą z kilka razy większego miasta, bez problemów z jakimi boryka się Cieszyn, czy by to zrobiła.

“Nie, trzymają mnie tu wspomnienia, ja się tutaj urodziłam, więc w sumie jako jedyna z moim tatą jesteśmy prawdziwi Cieszyniocy w Rodzinie. Bo mój brat już chyba tam gdzieś w środku Polski kajśik i moja mama też. Jo je stela.”

About The Author

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *