Małgorzata Stadnicka jest młodzieżową delegatką RP do ONZ, która zdobyła tytuł najmłodszego dyplomaty w polskiej historii. Jej pasją są stosunki międzynarodowe, a swoje umiejętności rozwijała poprzez udział w licznych symulacjach Model United Nations oraz naukę w prestiżowej Rugby School w Wielkiej Brytanii. W 2023 roku, jako jedyna uczestniczka z liceum i najmłodszy sędzia, wzięła udział w globalnej konferencji Harvard MUN, a także napisała pracę badawczą na temat prawa międzynarodowego w interwencji humanitarnej w Libii. W najbliższym czasie zaczyna naukę na uczelni Harvard w Stanach Zjednoczonych.

Stosunki międzynarodowe są Twoją pasją od dawna. Co zainspirowało Cię do

zainteresowania się tą dziedziną i jak kształtowało to Twoje podejście do kariery

dyplomatycznej?

Myślę, że pierwszym czynnikiem była rodzina. Moi rodzice zawsze dbali o to, abym dużo czytała i wzbudzali we mnie pasję do poznawania historii. Mój dziadek pokazywał mi różne programy informacyjne. Dużym czynnikiem był również fakt, że w rodzinie mieliśmy różne poglądy na politykę, a obserwowanie rodzinnych dyskusji zawsze mnie interesowało – nauczyło mnie to otwartości. Później otrzymałam stypendium na naukę w Wielkiej Brytanii. Miałam tam nauczyciela, który miał wielką pasję do przedmiotów, których uczył. W mojej klasie były osoby z każdego zakątka świata, więc na pewno wiele się od nich nauczyłam.

Będąc delegatką RP do ONZ, miałaś okazję uczestniczyć w negocjacjach rezolucji. Czy

możesz opowiedzieć, jak wyglądają takie negocjacje „od kuchni”? Co było dla Ciebie

największym wyzwaniem?

Cały proces rozpoczął się po moim powrocie z Nowego Jorku w październiku, podczas negocjacji Rezolucji Młodzieżowej, które odbywają się co dwa lata. Uczestniczyłam w tym jako przedstawicielka Polski, obok delegacji Ministerstwa Edukacji, Ministerstwa Zdrowia i Ministerstwa Spraw Zagranicznych. Otrzymałam propozycję rezolucji i poproszono mnie o przygotowanie poprawek. Następnie otrzymałam „matrix” rezolucji – dokument zawierający podstawową wersję oraz poprawki zgłoszone przez różne kraje. Proces ten trwał dwa miesiące, a ostatecznie dwie-trzy moje poprawki zostały włączone do rezolucji.

Jako najmłodsza delegatka w historii Polski do ONZ, jakie wyzwania napotkałaś ze

względu na swój wiek? Czy czułaś, że musisz udowadniać swoją wartość bardziej niż

starsi dyplomaci?

W pierwszym momencie czułam się przytłoczona, ponieważ osoby wokół mnie były starsze. Trudno było się odnaleźć wśród dorosłych delegatów. Zdecydowanie poczułam to przytłoczenie, gdy wygłaszałam przemówienie na temat porwań dzieci z Ukrainy do Rosji, zwłaszcza gdy mówiłam w stronę rosyjskiego delegata – mężczyzny, który patrzył przed siebie, nie wydając żadnego dźwięku. W innych krajach młodzi delegaci, ze względu na wiek, są często kontrolowani przez swoje ministerstwa. Oczywiście, nasze ministerstwo również widziało moje przemówienie, ale nie wprowadzało cenzury – jedynie dodawali poprawki językowe. Wiem jednak, że wielu młodych delegatów z innych krajów nie miało takiej swobody i byli bardziej kontrolowani co do tego, co mają mówić.

Myślę, że jednym z wyzwań jest to, że jako młode osoby często nie mamy pełnej swobody wypowiedzi, ale na szczęście ja nie miałam tego problemu.

Jak wyglądał Twój typowy dzień jako młodzieżowej delegatki ONZ? Jakie są główne

zadania, które realizujesz na co dzień?

To zależy od dnia. Intensywny okres mojej kadencji trwał od sierpnia do końca grudnia. Pomiędzy wyjazdami często musiałam przygotowywać się do przemówień. Natomiast podczas delegacji, zwłaszcza w Nowym Jorku, praca trwała praktycznie całą dobę. Spotkania odbywały się w dwóch kilkugodzinnych blokach, a pomiędzy nimi miały miejsce dodatkowe wydarzenia. Były też lżejsze chwile, kiedy jako delegacja mogliśmy wspólnie zjeść lunch i integrować się z innymi młodzieżowymi delegatami.

Co sądzisz o przyszłości współpracy międzynarodowej w kontekście młodych liderów?

Jakie wyzwania stoją przed młodymi liderami w zmieniającym się globalnym porządku

politycznym?

Myślę, że idzie to w dobrą stronę, wystarczy spojrzeć na program młodzieżowego delegata, który jest coraz bardziej rozwijany, zwłaszcza przez Unię Europejską. Młodzieżowych delegatów mają coraz częściej również kraje afrykańskie i azjatyckie. W pewnym momencie Meksyk miał najwięcej delegatów – aż pięciu, co jest bardzo pozytywnym zjawiskiem i pokazuje, że zmierza to w dobrym kierunku. Dużym atutem jest to, że ci delegaci mają spore zasięgi w mediach społecznościowych, dzięki czemu mogą promować różne programy organizowane przez ONZ. Mimo to wciąż jest wiele do zrobienia. Często programy te nie są wystarczająco dofinansowane, co uniemożliwia wysłanie odpowiedniej liczby młodzieżowych delegatów, zwłaszcza z krajów dotkniętych kryzysami.

About The Author

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *