Pochodzenie powiedzenia, czyli co znaczą polskie powiedzenia i przysłowia.

„Za Chiny Ludowe się nie uda!” czy „Jak Zabłocki na mydle!” zdarzyło się powiedzieć chyba każdemu użytkownikowi języka polskiego. Z automatu wiemy, że znaczy to tyle co „Na pewno się nie uda!” lub „Nietrafiony pomysł”. Ale co mają chińczycy do naszych możliwości powodzenia w konkretnej sytuacji? Co ma mydło do czyjegoś pomysłu, który się nie udał? Pochylmy się nad paroma przykładami, aby poznać pochodzenie polskich powiedzeń i przysłowii.
„Za Chiny Ludowe!”
„Za Chiny Ludowe, nie wsiądę na motor!” – i od raz wiemy, że nie ma żadnej możliwości, aby namówić nadawcę tych słów do przejażdżki motorem. Ale co Chińska Republika Ludowa ma do tego? Teorie dotyczące znaczenia tego frazeologizmu są dwie. Pierwsza z nich ma nawiązywać do siły i rozmiaru Państwa Środka. Chiny są w ścisłej czołówce jeśli chodzi o liczbę ludności, zawsze też kojarzone były z siłą, potęgą i przewagą. W takim rozumieniu, możemy to utożsamiać z innym powiedzeniem: „Za żadne skarby!”. Druga wydaje się trochę prostsza – Chiny mogą być tutaj eufemizmem do innego, dwusylabowego wyrazu na „ch”, który może zostać użyty w podobny sposób: „Za ch… tego nie zrobię!” Z przymrużeniem oka, ale chyba wszyscy wiemy o jaką część ciała chodzi 😉
„Być czarną owcą”
„Ten Maciek to czarna owca w naszej rodzinie, ma pełno tatuaży, i papierosy pali…” – Ah, ten Maciek! Wystarczy porównać go do zwierzęcia z farmy, i już wszyscy wiedzą, że to niekoniecznie taki miły i grzeczny chłopak. Ale zaraz, czy nie mówi się przecież, że ktoś jest „potulny jak baranek”? Czy zatem ta „owca” również nie powinna być kochana? Główną rolę pełni w tym powiedzeniu kolor. Owce kojarzą nam się przede wszystkim z białą wełną. W takim stadzie, które przypomina jedną wielką chmurę, raczej nietrudno zauważyć coś w zupełnie innym kolorze. „Czarna owca” odnosi się właśnie do kogoś, kto swoim wyglądem i zachowaniem całkowicie różni się od reszty grupy, np. w porównaniu do reszty rodziny.
„Wyjść na czymś jak Zabłocki na mydle”
„Na sprowadzaniu grochu z Bangladeszu, Bartek wyszedł jak Zabłocki na mydle” – i od razu wiadomo, że import grochu nie był udanym pomysłem. Ale o co w sumie chodzi z tym mydłem? To powiedzenie odnosi się do pewnego polskiego szlachcica z Mazowsza, który żył na przełomie XVIII i XIX wieku. Zasłynął on w swoim życiu z wielu nieudanych pomysłów, jednak to właśnie mydlany biznes przyniósł mu największą „sławę”. Cyprian Zabłocki zainwestował wszystkie swoje oszczędności w mydlarnię. Plan był prosty: mydło miało być wytwarzane w Rybnie, następnie przewożone barkami do Gdańska, a stamtąd już eksportowane do innych krajów. Był jednak pewien problem: trasa przewozu mydła przebiegała przez granicę zaborów, dlatego Zabłocki musiałby płacić za przewóz. Szlachcic wpadł na pewien pomysł: kazał wybudować lekkie pojemniki, załadować do nich mydło, a następnie przemycić je przyczepione do dna barek. Zadowolony ze swojego pomysłu dopłynął w ten sposób aż do Gdańska, gdzie spotkało go gorzkie rozczarowanie: do pojemników dostała się woda, rozpuszczając mydło. W ten sposób wszystkie oszczędności Zabłockiego zostały wypłukane do Wisły, przez co ambitny szlachcic stał się obiektem drwin oraz, przede wszystkim, bohaterem znanego do dziś przysłowia.
„Musztarda po obiedzie”
„Twoje przeprosiny są teraz jak musztarda po obiedzie!” – czyli chłopak przegiął. Ciekawe co zrobił, zapomniał kupić musztardę? A jeśli nie chodzi o to, to w takim razie co ma popularny sos do tej sytuacji? Powiedzenie „musztarda po obiedzie” oznacza coś spóźnionego, co nie ma już sensu po zakończeniu konkretnej sytuacji. Używa się go, kiedy ktoś podejmuje działanie, które wcześniej mogło być pomocne, a teraz nie ma już żadnego znaczenia. Historyczne pochodzenie tego przysłowia nawiązuje do tradycji kulinarnej. Dawniej musztarda była uważana za produkt luksusowy, miała wzbogacać smak potraw, w szczególności mięsnych. Jeżeli gospodarz zapomniał podać musztardę przed jedzeniem, to podanie jej po spożyciu posiłku nie ma już żadnego sensu – smak musztardy nie ma już czego wzbogacać.
Często nawet nie zdajemy sobie sprawy z tego, co znaczą wypowiadane przez nas słowa. Wiele osób nie wie tego, że wiele lat temu żył szlachcic-przedsiębiorca, który stracił w rzece cały swój majątek. Mało kto wie również co mają Chiny do wykonywania przez nas jakichś czynności. Mimo to, warto pogłębiać swoją wiedzę i znajomość pochodzenia przysłów i powiedzeń, aby móc o sobie powiedzieć, że jest się świadomym użytkownikiem języka.